Jak zapowiadaliśmy, tydzień skończył się twardo 🙂 Obie nogi Arturka zostały uzbrojone w grubą warstwę gipsu – i to na trzy tygodnie. Oj nie obyło się bez płaczu i wylewnego żalu, nieprzyjemne doświadczenie. Mamusia czuwała i uspokajała.

Poza małymi komplikacjami z produktem, pan doktor z cierpliwością i precyzją przygotował Arturka do kolejnego etapu rehabilitacji. Szpital w Dzierżążnie ma bardzo świetną kadrę lekarską, dlatego cieszymy się, iż objął opieką swojego następcę tronu 🙂 W domu byliśmy przed 22.00, zmordowani emocjami, podróżą oraz rozwijającą się chorobą wirusową, równocześnie udaliśmy się do snu.

Dziś noszony na rękach, co Mu się bardzo podobało, ze względu na schnięcie gipsu. Od jutra stawiamy pierwsze kroki.

Teraz Arturka czeka nauka chodzenia z dużym obciążeniem. Gips jest biały, bez emocji, ale pewni jesteśmy, że Ciocia Klaudia, która zaopiekuję się Gipsowym_Księciem przez pierwsze dni nauki, wniesie wiele kolorytu na tej powierzchni. I oczywiście koleżanki i koledzy z przedszkola popiszą się wena twórczą.

ps. Przy okazji gratulujemy naszym Przyjaciołom z LGFT i UNII Tczew pierwszego miejsca w prestiżowym turnieju piłkarskim w Manchester.

Dodaj komentarz
Side bar