4 września Arturek poranek spędził w szpitalu rehabilitacyjnym dla dzieci i młodzieży w Dzierżążnie. Celem było podanie botoxu w formie zastrzyków w łydki.  Skutki zabiegu z użyciem toksyny botulinowej są odwracalne po upływie około 3 miesięcy, dlatego Arturek jest objęty programem NFZ i co najmniej 3x w roku poddawany jest terapii.

Jest to bardzo bolesny zabieg, stąd poprzedza go znieczulenie, popularny „głupi jaś”, w rzeczywistości to midanium, który ma silnie działanie nasenne i uspokajające. Powoduje tez rozluźnienie mięśni, co ułatwia iniekcje i co ważne Arturek nie pamięta tego momentu.

Jesteśmy z niego bardzo dumni, bowiem zachowywał się wyjątkowo spokojnie i dzielnie. Bravo.

ps. Oczywiście odwiedziliśmy kaplicę, aby odprawić krótką mszę 🙂

dav

sdr
dav